ZESPÓŁ SZKÓŁ MUZYCZNYCH im. I. J. PADEREWSKIEGO w KROŚNIE
MENU

KONTAKT

Zespół Szkół Muzycznych
im. I. J. Paderewskiego 
w Krośnie

ul. Paderewskiego 7
38-400 Krosno

tel./fax: (13) 43-200-72
tel. (13) 43-200-79

dyrekcja
sekretariat

PUBLIKACJE

Mścisław Roztropowicz - geniusz wiolonczeli (opr. Józef Małecki).

Mówi się, że Pablo Casals wprowadził wiolonczelę na estrady, w roli instrumentu solowego, ale to Mścisław Rostropowicz pokazał możliwości gry na wiolonczeli. Fenomen Rostropowicza polega na tym, że grał wszystko, co chciał i co sprawiało mu radość oraz satysfakcję. Nie miał właściwie żadnych problemów technicznych z grą. Zadziwiająca jest ilość utworów, które posiadał w repertuarze, i które grał „od ręki”, bezbłędnie i w sposób naturalny. Od Renesansu, po muzykę współczesną.
Na czym jeszcze polegał fenomen Rostropowicza? Był przede wszystkim przyzwoitym, uczciwym i pracowitym człowiekiem. Wrażliwy nie tylko na muzykę, ale również na niesprawiedliwość i krzywdę innych ludzi. Był sobą, co w rzeczywistości Związku Radzieckiego najczęściej kończyło się więzieniem, zsyłką do łagrów, a nawet śmiercią. Znamienny był przykład wspaniałego skrzypka Dawida Oistracha, który w czasach czystki stalinowskiej w latach trzydziestych ubiegłego wieku nie został wywieziony do łagrów, bo był zbyt sławny. Miał wiele możliwości pozostania na Zachodzie, ale nie skorzystał z tego, bo chciał się odwdzięczyć za to, że dano mu spokój. Poza grą na skrzypcach nie zajmował się niczym innym.
Co innego Mścisław Rostropowicz. Ani na chwilę nie wahał się poprzeć A. Sołżenicyna, w jego walce o prawa człowieka, a nawet dał mu schronienie w swoim domu, kiedy Sołżenicyn został wyrzucony na bruk. Owszem, były to już lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, ale i tak Rostropowicza spotkała kara za ten czyn, bardzo dotkliwa. W roku 1974 został wydalony ze Związku Radzieckiego wraz z rodziną i pozbawiony obywatelstwa.
Tylko sława światowego wiolonczelisty pomogła mu stanąć na nogi i prowadzić nadal działalność artystyczną. Został dyrygentem Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Waszyngtonie. Jak to możliwe, żeby tak genialny wiolonczelista zajmował się dyrygenturą? Owszem, u Rostropowicza to wszystko było możliwe, bo nie tylko uczył się gry na wiolonczeli. Najpierw zaczął grę na fortepianie w wieku 4 lat. A uczyła go jego mama, znakomita i utalentowana pianistka. Potem rozpoczął grę na wiolonczeli w wieku 10 lat u swojego ojca, który był też sławnym wiolonczelistą, uczniem Pablo Casalsa. A dyrygentura? W wieku 16 lat zaczął studiować dyrygenturę i kompozycję. Wśród jego nauczycieli byli Dmitri Szostakowicz i Sergiej Prokofiew.
Mścisław Rostropowicz urodził się w Baku, w Azerbejdżanie, 27 marca 1927 roku. Jego ojciec Leopold, był Polakiem. Wywodził się z rodziny szlacheckiej z Mazowsza, a dokładniej ze Skotnik pod Sochaczewem. Podczas jednej z wizyt w Polsce (1997 r.) Rostropowicz odwiedził miejsca związane ze swoimi przodkami: pałac w Skotnikach, oraz rodzinny grobowiec w Mikołajewie, gdzie znajduje się miejsce spoczynku jego pradziada H. Rostropowicza, który był przyjacielem Henryka Sienkiewicza.
W Baku Rostropowicz spędził dzieciństwo i młodość, ale w czasie wojny rodzice musieli się przenieść do Orenburga, a potem do Moskwy.
Młody Mścisław był otoczony sztuką już od kołyski, w atmosferze ciepła domowego, którą stworzyli rodzice, będące artystami. To oni wprowadzili go do tego cudownego świata muzyki klasycznej, ale to nie wystarczyło, bo artysta musiał jeszcze włożyć ogromny wkład pracy. A że był pracowity, niech świadczy fakt, że równolegle studiował wiolonczelę, fortepian i dyrygenturę w Konserwatorium Moskiewskim.
W roku 1942 w wieku 15 lat zadebiutował, jako wiolonczelista i od razu został uznany, jako potencjalny wielki artysta. Po wojnie zaczął koncertować na Zachodzie i było jasne, że jest godnym następcą Pablo Casalsa, który królował jako najwybitniejszy wiolonczelista od pół wieku.
Miał fenomenalną technikę! Zapytany kiedyś o to, ile musi ćwiczyć, żeby utrzymywać formę Rostropowicz skromnie odparł, że około dwie godziny dziennie. Mówił, że to z braku czasu, ale wiadomo, że nie miał takiej potrzeby ćwiczyć tak, jak inni świetni instrumentaliści. Powtarzał, że jego palce wszystko pamiętają. Był zawsze bardzo zajęty. Kiedy zmarł jego ojciec młody artysta poproszony, zajął jego stanowisko w miejscowej akademii muzyki.
By zarobić trochę pieniędzy grał również w teatrze operowym.
Rzeczywiście nie miał czasu i ćwiczył jedną lub dwie godziny. Ciekawostką było to, że wieszał sobie ciasto do lampy nad sobą, które mu piekła matka chrzestna i jadł w czasie gry na wiolonczeli. Był człowiekiem bardzo pracowitym, ale przede wszystkim wyjątkowym. Wypadałoby powiedzieć: dla chcącego nie ma nic trudnego. Miał ogromny repertuar, a mimo tego mawiał, że nie ma czasu zagrać wszystkiego. Dał 320 światowych premier na przestrzeni całej swojej kariery i był zawsze nadzwyczaj zapracowany. Cały czas był zaabsorbowany wykonywaniem żelaznego repertuaru na wiolonczeli, dyrygował orkiestrami na całym świecie, co nie przeszkadzało mu być wiolonczelistą wszechczasów.
A skąd czerpał siły? Mistrz zawsze mawiał: „Trzeba kochać muzykę – wówczas nie może ona nie natchnąć, nie pobudzić emocji, energii – tego wszystkiego, czego potrzebuje wykonawca”.
W 1990 roku, po 16 latach na emigracji triumfalnie powrócił do Związku Radzieckiego z Narodową Orkiestrą Symfoniczną, dając koncerty w Leningradzie.
Mścisław Rostropowicz był uznawany najwybitniejszym wiolonczelistą wszechczasów na całym świecie. Jego imponująca technika, intensywnie marzycielska gra i ogromny repertuar nie ma sobie równych.
A na jakim instrumencie mistrz grał? Oczywiście, na Stradiwariusie. Usłyszałem ciekawą opowieść o wiolonczeli Rostropowicza, na seminarium w Szkole Muzycznej w Krośnie. Profesor Andrzej Orkisz, prowadząc lekcje pokazowe mówił, że Rostropowicz miał wiolonczelę wyjątkową również dla tego, że była własnością znanego francuskiego wiolonczelisty A. J. Franchomme. Kiedy Franchomme grał na niej przed cesarzem Napoleonem, ten chciał sobie na niej zagrać. Dawniej nie używano nóżki, tylko podpierano instrument od dołu i z boków nogami i stopami. Cesarz w czasie gry pokaleczył boki wiolonczeli ostrogami, które miał założone na butach. To pamiątka bardzo cenna i widać te ślady ostróg po dziś dzień.
Mścisław Rostropowicz miał przezwisko „Sława”. Wkład Sławy w rozszerzenie repertuaru wiolonczeli jest niezrównany. Wszyscy wiolonczeliści są mu wdzięczni za jego długotrwałą i pamiętną karierę. Cały świat artystyczny był zachwycony jego dokonaniami, jego grą i osobowością. Gra Sławy jest niezwykła, bo obok nienagannej techniki można jeszcze usłyszeć cudowne, naturalne prowadzenie frazy. Każdy utwór zagrany zgodnie z epoką, w której był stworzony. Obok lirycznych, przepięknych utworów, również te współczesne.

Słuchając różnych wiolonczelistów, nie można oprzeć się wrażeniu, że Rostropowicz gra na wiolonczeli w sposób naturalny, wręcz beztroski. Są wiolonczeliści, którzy grają na instrumencie w sposób wyjątkowy, ale zawsze czegoś brakuje. Albo części wolne są zbyt rozwlekłe, albo znów części szybkie są wykonywane za szybko, jakby wykonawca chciał popisać się swoimi możliwościami technicznymi.
Bardzo ważnym aspektem dla wszystkich miłośników wiolonczeli i muzyki poważnej są nagrania, jakie dokonał Rostropowicz dla znanych wytwórni muzycznych, np. Deutche Grammophon, EMI Classics. Jego dyskografia liczy kilkadziesiąt pozycji, obejmujących przede wszystkim nagrania solowe na wiolonczeli, oprócz nich także jako dyrygenta. Wśród najbardziej znanych nagrań płytowych Rostropowicza należy wymieć wykonania utworów Bacha, Czajkowskiego, Paganiniego, Prokofiewa, Szostakowicza, wielu innych kompozytorów z różnych epok muzycznych, jak i utwory współczesne (m.in. Lutosławskiego, Panufnika, Pendereckiego), które w dużym stopniu starał się upowszechniać.
Piszę o tych nagraniach z perspektywy lat współczesnych, kiedy są one dostępne, ale jak było z tym jeszcze całkiem niedawno, np. czterdzieści lat temu? Otóż podczas wycieczek do Związku Radzieckiego można było kupować płyty winylowe za grosze. To z tych płyt, najczęściej pożyczonych, można było usłyszeć urzekające wykonania utworów, które nam przyszło grać. Czyż można było szukać lepszych przykładów, jak to ma się wykonać, kiedy z głośników słychać było grę Mścisława Rostropowicza?
Nadmienić tutaj warto także o sporej liczbie prawykonanań współczesnych utworów, które zostały napisane specjalnie dla niego, albo na jego zamówienie, m.in. takich jak: Koncerty wiolonczelowe Lutosławskiego, Prokofiewa, Szostakowicza oraz innych kompozytorów (m.in.: Pendereckiego, Panufnika, Sznitke, Kabalewskiego i wielu innych). Doliczono się aż 117 takich prawykonań.
Koniecznie trzeba zauważyć także niezwykły talent pedagogiczny u Rostropowicza, który ukazywał się podczas nauczania w moskiewskim konserwatorium. Naukę u niego pobierało wiele znanych artystów, takich jak: Mischa Maisky, Karina Georgian, czy Natalia Gutman.

Kiedy 27 kwietnia 2007 roku w wieku 80 lat mistrz umarł, wszyscy poczuliśmy dziwną pustkę. Teraz wiemy, że Jego sława jest nieśmiertelna, bo pozostały nagrania.
W światowej prasie i mediach ukazało się wiele ciepłych słów o Rostropowiczu. Także prasa rosyjska wyjątkowo pochlebnie wyraziła się o nim. Ale czy można się dziwić, że media rosyjskie tak chwaliły Rostropowicza? Rozsławił ich kraj na całym świecie w sposób bardzo piękny. Rostropowicz mawiał, że władcy Kremla nie wtrącali się do sztuki, bo byli zajęci czym innym i nie mieli czasu aby coś zepsuć w tym zaczarowanym świecie, jakim jest muzyka klasyczna. Czasy Związku Radzieckiego minęły, a sława wiolonczelisty wszechczasów pozostała i będzie nam towarzyszyć do końca świata.
Dlaczego Rostropowicz gościł wyrzuconego Sołżenicyna aż cztery lata w swoim domu, a także wspierał Szostakowicza i Prokofiewa w ich walce o wolność?
Bo sam był człowiekiem wrażliwym na niesprawiedliwość i krzywdę ludzi, a zapłacił za to wysoką cenę. Za sprzyjanie dysydentom, miał zakaz wyjazdu za granicę i był zmuszony do koncertowania w kołchozach i małych miasteczkach na Syberii.
Dolę i niedolę Rostropowicza dzieliła jego małżonka Galina Wisznewska, sopran z teatru Bolszoj, z którą ożenił się w 1955 roku. W 1991 roku małżeństwo założyło fundację Wisznewska – Rostropowicz, żeby polepszyć opiekę medyczną i wspomagać biedne dzieci w dawnym Związku Radzieckim. Fundacja przedsięwzięła także wiele działań z zakresu wspomagania rozwoju młodych muzyków, konkursów wiolonczelowych, mecenatu kultury.
W ten sposób wielki artysta stał się również wielkim obrońcą tych najbiedniejszych.

Szkoda, że umarł przedwcześnie. Będziemy Go wspominać zawsze i słuchać Jego muzyki.

Zespół Szkół Muzycznych im. I.J. Paderewskiego w Krośnie
tel./fax: (13) 43-200-72   tel. (13) 43-200-79